Hodowcy pakują kociakom do wyprawki kocyk przesiąknięty zapachem gniazda, żeby maluchy szybciej i spokojniej odnalazły się w nowym domu. Opiekunowie dorosłych kotów robią z pozoru to samo, zostawiając na czas wyjazdu używaną koszulkę. Badania mówią, że to drugie nie działa — i mają rację. Mówią też, że pierwsze ma sens — i to również prawda. Nie ma tu sprzeczności, bo to dwa różne zjawiska biologiczne. To historia o gruczołach łojowych karmiącej kotki, o francuskim weterynarzu Patricku Pageacie i o tym, dlaczego pewne praktyki hodowlane stoją na solidnym fundamencie chemicznym, mimo że nikt jeszcze nie przeprowadził na ich temat badania z prawdziwego zdarzenia.

Rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Rozróżnienie ma znaczenie — i dla hodowcy, i dla adoptującej rodziny, i dla każdego, kto kiedyś pomyślał, że zostawi kotu sweter na czas urlopu.

Behnke 2021 — co dokładnie wykazano, a czego nie

Zacznijmy od badania, na które powołuje się każdy tekst obalający „mit koszulki z zapachem opiekuna”.

Alexandra Behnke, Kristyn Vitale i Monique Udell przebadali 42 dorosłe koty o średnim wieku sześciu lat. Nie były to trzy osobne grupy — każdy kot przechodził przez wszystkie warunki, w pięciu dwuminutowych fazach, w nieznanym mu pomieszczeniu:

  1. Opiekun obecny, siedzący w wyznaczonym kręgu.
  2. Kot sam.
  3. Powrót opiekuna albo położenie w kręgu przedmiotu z jego zapachem.
  4. Ponowna samotność.
  5. Warunek odwrotny do tego z fazy trzeciej.

Połowa kotów dostawała najpierw człowieka, a potem zapach, druga połowa odwrotnie. Mierzono wokalizacje świadczące o niepokoju, czas spędzony w kręgu oraz ocieranie się o człowieka lub o przedmiot.

Warto zatrzymać się przy tym, czym był ten przedmiot, bo to szczegół, który zwykle ginie w streszczeniach: opiekunowie przynosili własną, nieupraną rzecz — but, skarpetkę, koszulę nocną albo koc. Nie próbkę laboratoryjną, tylko dokładnie to, co człowiek zostawiłby kotu, wychodząc z domu.

Wynik

Opiekun obecny. Istotnie mniej wokalizacji świadczących o niepokoju niż w obu fazach samotności. Efekt bezpiecznej bazy wystąpił mniej więcej u połowy kotów.

Kot sam. Wysoki poziom niepokoju.

Sam zapach opiekuna. Bez poprawy. Badacze zakładali z góry, że przedmiot obniży niepokój w porównaniu z samotnością — i nie znaleźli na to żadnego istotnego dowodu. Koty ocierały się o przedmiot istotnie rzadziej niż o człowieka i spędzały przy nim niewiele czasu.

Jedna rzecz w tych wynikach jest szczególnie warta uwagi. Przedmiot z zapachem opiekuna nie był ignorowany — podeszło do niego albo znalazło się w jego pobliżu 27 z 42 kotów. Co więcej, dłużej trzymały się przy nim koty o niepewnym stylu przywiązania, czyli akurat te najbardziej zaniepokojone. Koszulka przyciągała uwagę, zwłaszcza kotów zestresowanych. Po prostu ich nie uspokajała.

Efekt bezpiecznej bazy to pojęcie zapożyczone z badań nad przywiązaniem u dzieci: obecność bliskiej osoby pozwala swobodnie badać otoczenie, mając dokąd wrócić po komfort. U kotów wywoływał go człowiek. Nie wywoływała go rzecz, która nim pachniała. O samym przywiązaniu kota do opiekuna i o tym, jak je zmierzono, pisałam w osobnym tekście.

I tu zaczyna się rozróżnienie kluczowe dla hodowcy. Behnke i współpracownicy nie testowali kociąt — badali koty dorosłe. Nie testowali zapachu matki — badali zapach człowieka. Nie testowali feromonów — badali woń ciała na tkaninie. Sytuacja trwała kilka minut, a pytanie brzmiało: czy przedmiot z zapachem opiekuna zastąpi samego opiekuna jako bezpieczna baza.

To bardzo czyste, ważne badanie. Tylko o czymś innym niż to, co robi hodowca, pakując kocyk czternastotygodniowemu kociakowi jadącemu do nowego domu.

A czy kot w ogóle czuje, że to moja koszulka?

Czuje i wie, czyja jest. Miyairi i współpracownicy (2025) dali trzydziestu kotom do wyboru trzy zapachy naraz: własnego opiekuna, obcego człowieka i próbkę pustą. Obcy zapach koty wąchały najdłużej — średnio 4,82 sekundy, wobec 2,40 sekundy przy zapachu opiekuna i 1,93 sekundy przy pustej próbce.

Warto zatrzymać się przy tych dwóch ostatnich liczbach. Zapach własnego człowieka zajmował kota ledwie pół sekundy dłużej niż wacik, na którym nie było nic. Dłuższe wąchanie to badanie nowości, a nie sygnał sympatii — a to, co znajome, kot kwituje i idzie dalej.

Dopiero oba badania razem dają pełny obraz. Kot odróżnia zapach człowieka, z którym mieszka, od zapachu obcego. Odróżnianie nie jest jednak tym samym co ukojenie — i właśnie w tej szczelinie mieści się cała różnica między koszulką a kocykiem.

Pageat i chemia matczynej obecności

Żeby zrozumieć, dlaczego kocyk z hodowli to inna biologia, trzeba cofnąć się do lat dziewięćdziesiątych.

Patrick Pageat, francuski weterynarz i behawiorysta, zidentyfikował i sklasyfikował kocie feromony, opisał ich funkcje i położył podwaliny pod dzisiejszą feromonoterapię. Opatentował też — pod nazwą animal appeasing pheromones — kompozycję opartą na wydzielinie skóry okolicy gruczołów mlekowych karmiących samic ssaków.

Feromon uspokajający kota (w literaturze anglojęzycznej cat-appeasing pheromone) jest wydzielany z gruczołów łojowych w skórze okolicy sutkowej karmiącej kotki. Nie jest obecny przez cały czas: pojawia się 3–4 dni po porodzie i utrzymuje do 2–5 dni po odsadzeniu kociąt, co daje maksymalnie dwa do trzech miesięcy. Czyli dokładnie wtedy, gdy kocię ssie, śpi przy matce i uczy się świata zapachowego.

Pod względem chemicznym nie ma w tym nic mistycznego — patent Pageata opisuje mieszaninę kwasów tłuszczowych, między innymi palmitynowego, oleinowego i linolowego, wraz z pochodnymi.

Przypisuje się temu feromonowi trzy funkcje: uspokajanie noworodka, wzmacnianie więzi między matką a kocięciem oraz zmniejszanie napięć w miocie, bo wszystkie kocięta dzielą wspólny zapach matki.

Uczciwe zastrzeżenie o tym, czego się nie mierzy

Powtarza się czasem, że receptory w narządzie lemieszowo-nosowym kociaka — narządzie Jacobsona, dodatkowym czujniku chemicznym leżącym u podstawy przegrody nosowej i połączonym z jamą ustną przewodem uchodzącym tuż za siekaczami, którym koty czytają sygnały zapachowe (Verberne i de Boer 1976) — są na ten feromon najbardziej wrażliwe między 2. a 9. tygodniem życia.

Takiego pomiaru nikt nie wykonał. Nikt nie badał wrażliwości tych receptorów w funkcji wieku kota.

Udokumentowana jest wyłącznie zbieżność w czasie: matka wydziela feromon dokładnie w okresie, w którym kocięta żyją w grupie niemal bez konfliktów. Autorzy badania DePorter i współpracowników opisują tę zbieżność ostrożnie — jako coś, co może być przypadkowe albo przyczynowe — i wprost nazywają hipotezę o związku przyczynowym spekulacją głównej badaczki. Tak też ją tutaj traktujemy.

To, co zostaje po odjęciu nadinterpretacji, i tak jest mocne. Karmiąca kotka przez kilkanaście tygodni emituje chemiczny sygnał, który jej kocięta mają przy sobie w najintensywniejszym okresie rozwoju. Kocyk leżący w gnieździe niesie ten sam materiał.

Policz dietę dla swojego kota Kalkulator BARFOtwórz kalkulator

F3, F4 i wspólny zapach grupy

Feromon matczyny nie jest jedyną substancją na kocyku z hodowli. Drugi ważny gracz pochodzi z zupełnie innego miejsca — z policzków.

Pageat wyodrębnił z wydzieliny gruczołów łojowych kociego pyska pięć frakcji, oznaczonych od F1 do F5. Trzy z nich mają ustalone funkcje:

FrakcjaFunkcja
F1nieustalona
F2zachowania rozrodcze
F3znakowanie obiektów — mebli, narożników, framug. Sygnał „miejsce znajome i bezpieczne”; to na niej opiera się klasyczny preparat z dyfuzora
F4znakowanie społeczne — ocieranie się o siebie członków tej samej grupy. Sygnał „ten osobnik jest mój”
F5nieustalona

Funkcji F1 i F5 nie znamy. Bywają im przypisywane role terytorialne czy obronne, ale to domysły dopisane do liter, nie wynik badań.

Najciekawsza z perspektywy kocyka jest F4. W kocich grupach — w naturze, w hodowli, w domu z kilkoma kotami — zwierzęta regularnie ocierają się o siebie. Każde takie ocieranie zostawia F4 na drugim osobniku, aż z czasem cała grupa zaczyna pachnieć podobnie.

I tu trzeba od razu postawić granicę, bo w tym miejscu popularne teksty o feromonach idą zwykle o krok za daleko. John Bradshaw w przeglądzie z 2016 roku pisze, że spójność kociej kolonii wyraża się w ocieraniu i wzajemnym wylizywaniu i prawdopodobnie jest przez nie podtrzymywana — ale o samym przenoszeniu sygnałów zapachowych mówi znacznie ostrożniej: że może ono odgrywać rolę w dużej mierze niezbadaną. Nie twierdzi, że koty rozpoznają swoich po wspólnym zapachu zamiast po wyglądzie, i my też nie będziemy tego twierdzić.

Kocyk leżący w hodowli przez tygodnie zbiera F4 od matki, od rodzeństwa, od dorosłych kotów, a często i od samego hodowcy, o którego nogi koty się ocierają. Że zbiera — to pewne, bo tak działa ocieranie. Że kocię odczytuje z niego „to moja grupa” — to hipoteza dobrze osadzona w tym, co wiemy o kocim węchu, ale wciąż hipoteza.

Kiedy taki kocyk trafia do nowego domu, jest dla kociaka jedynym znanym punktem odniesienia. Pierwsza noc w obcym miejscu, wszystko dookoła pachnie nie tak — i ten jeden punkt pachnący swoimi.

Okno socjalizacji — kiedy kocię uczy się, kto jest swój

W krótkich oknach czasowych mózg młodego zwierzęcia jest wyjątkowo chłonny na określony rodzaj bodźców. To, co zapisze się wtedy, zostaje na długo. Po zamknięciu okna ten sam bodziec działa znacznie słabiej albo wcale.

U kota najlepiej opisanym takim oknem jest okres socjalizacji przypadający na 2.–7. tydzień życia (Karsh i Turner 1988), rozciągany przez część autorów do 9. tygodnia. To wtedy kocię uczy się, kogo traktować jako swojego: ludzi, inne koty, psy, dźwięki i zapachy domu. Klasyczne prace Eileen Karsh pokazały, że wydłużenie codziennego głaskania z piętnastu do czterdziestu minut istotnie zwiększało czas, jaki kocięta spędzały potem w bliskim kontakcie z człowiekiem — a różnicę widać było jeszcze w czternastym tygodniu życia.

Hipoteza dotycząca feromonu matczynego brzmi tak: w tym samym oknie mózg kociaka kojarzy jego zapach ze stanem bezpieczeństwa — obecnością matki, ciepłem, dostępem do pokarmu. Gdy zapach pojawia się później, na kocyku albo z dyfuzora, uruchamia wyuczone skojarzenie. To hipoteza, nie ustalenie — i tak ją tu podajemy.

Równolegle dzieje się coś, co udało się zmierzyć wprost: kocię zapamiętuje zapach własnej matki, i to na bardzo długo. Szenczi i współpracownicy (2022) śledzili kocięta od chwili odsadzenia aż do przekroczenia przez nie roku życia i ślad tego zapachu wciąż był wykrywalny — choć sam wynik jest bardziej zawiły, niż mówi jego skrót, i wrócimy do niego pod koniec tekstu.

Dlaczego czternasty tydzień, skoro okno zamyka się w dziewiątym

Bo to dwie różne korzyści i warto ich nie mylić.

Trzymanie kociąt do 14. tygodnia nie przedłuża okna socjalizacji — ono kończy się wtedy, kiedy się kończy, niezależnie od tego, gdzie kocię mieszka. Daje za to dwie inne rzeczy: dłuższy kontakt z zapachem grupy oraz efekt, który zmierzono wprost.

Ahola, Vapalahti i Lohi (2017) zebrali dane ankietowe o 5726 kotach z 40 ras. Odsadzenie przed 8. tygodniem podnosiło ryzyko agresji. Koty odsadzone po 14. tygodniu rzadziej wykazywały agresję wobec obcych ludzi niż koty odsadzone wcześnie i rzadziej wylizywały się w nadmiarze niż odsadzone w 12. tygodniu. Wpływ na to nadmierne wylizywanie tłumaczył się częściowo przez agresję.

To jedna z najmocniejszych prac w całej tej układance — i argument, dla którego regulaminy federacji hodowlanych wyznaczają dolną granicę wieku odbioru kociaka.

Praktyka — co zabrać z hodowli i jak używać kocyka

Jeśli kupujesz kociaka albo jesteś hodowcą kompletującym wyprawkę:

Co zabrać z hodowli

  • Kocyk z miotu — taki, który leżał u matki w ostatnich dniach przed odbiorem. Niesie feromon matczyny i zapach grupy.
  • Drobną zabawkę z miotu — najlepiej pluszaka bez małych elementów. Bezwzględnie bez sznurków i tasiemek, które kocię mogłoby połknąć. Niesie zapach rodzeństwa.
  • Garść żwirku z kuwety hodowcy — łyżka lub dwie dosypane do nowej kuwety pomagają kocięciu znaleźć właściwe miejsce po znajomym zapachu.
  • Pokarm w niezmienionej postaci przez co najmniej dwa tygodnie — niechęć do nowości pokarmowych jest mniejsza, gdy zapach i smak jedzenia są znajome. Zmiany wprowadzaj później i stopniowo; harmonogram żywienia kociaka od odsadzenia rozpisałam tutaj.

Jak używać kocyka w nowym domu

  • Nie pierz go przez pierwsze tygodnie. Feromony to substancje tłuszczowe, a detergenty służą właśnie do rozpuszczania tłuszczu — pranie niemal na pewno usuwa większość tego, po co kocyk przyjechał. Nikt tego dokładnie nie zmierzył, więc nie napiszę, że „niszczy całkowicie”, ale ryzyko jest oczywiste i niczym nie zrównoważone.
  • Trzymaj go tam, gdzie kocię odpoczywa — w legowisku, w transporterze, jako kryjówkę na pierwsze dni.
  • Gdy kocię się schowa, przenieś kocyk do kryjówki, zamiast wyciągać kota na siłę.
  • Kiedy kot zadomowi się na dobre, kocyk można wyprać razem z resztą rzeczy. Nie ma progu w dniach, po którym „zapach i tak wygasa” — po prostu nikt nie zbadał, jak szybko traci on aktywność w domu.

Czego unikać

  • Hodowco: prania kocyka tuż przed wydaniem kociaka. Niszczy to dokładnie to, co miało pomóc.
  • Opiekunie: prania kocyka zaraz po przyjeździe.
  • Spryskiwania kocyka perfumami, odświeżaczami i olejkami eterycznymi. Część olejków — eukaliptusowy czy z drzewa herbacianego — jest dla kotów silnie toksyczna.
  • Pakowania kocyka do szczelnej torby foliowej na czas transportu.

Kiedy nie ma kocyka — co naprawdę mówią badania o syntetykach

Nie każda adopcja zaczyna się z dostępem do zapachu matki. Schroniska, kocięta znalezione na ulicy, sytuacje awaryjne.

Na rynku dostępne są trzy syntetyczne feromony kota (Vitale 2018): odpowiednik F3 do znakowania obiektów, odpowiednik feromonu matczynego oraz odpowiednik feromonu międzypalcowego. Wbrew temu, co często się powtarza, preparatu z F4 nie ma — analog był proponowany, ale nie wszedł do sprzedaży.

To rozróżnienie ma znaczenie, bo najczęściej cytowane badanie dotyczy właśnie feromonu matczynego, a nie F4. Dotyczy przy tym sytuacji, którą zna każdy dom z więcej niż jednym kotem — o tym, kiedy drugi kot jest dobrym pomysłem, a kiedy nie, jest osobny tekst.

Zespół Theresy DePorter (2019) przeprowadził randomizowane badanie z podwójnym zaślepieniem i placebo na 45 domach z dwoma do pięciu kotami, w których zgłaszano agresję między zwierzętami. Konflikt nie był świeży: trwał średnio 901 dni, mediana wynosiła 594 dni. Przez 28 dni w domach pracowały dyfuzory — z syntetycznym odpowiednikiem feromonu matczynego albo z placebo. Nasilenie agresji opiekunowie oceniali co tydzień, aż do 42. dnia.

901 dni

Średni czas trwania konfliktu w badanych domach przed włączeniem dyfuzora (mediana 594 dni)

Grupa z feromonem wypadła lepiej. Różnica była istotna statystycznie w 21. dniu i ponownie w 42., a dla całego okresu badania, liczonego łącznie, wyszła istotna na poziomie p = 0,043.

I teraz część, którą zwykle się pomija

To badanie bywa opisywane jako „najwyższy standard badawczy”. Nie jest — i sami autorzy tak go nie przedstawiają.

To badanie pilotażowe, co stoi w jego tytule. Autorzy z góry przyjęli próg istotności 0,10 zamiast typowego 0,05. Grupy były nierówne (20 wobec 25 domów), a jedyną miarą wyniku była ocena opiekuna, który mieszka z tymi kotami i sam wypełniał kwestionariusz.

Efekt nie utrzymywał się równo: w 28. dniu różnica między grupami znikała, żeby wrócić w 42.

Najważniejsze zaś jest to, czego nie widać w samym słowie „istotny”: grupa placebo też się mocno poprawiła. Punktacja agresji spadła w niej z 83,5 na starcie do 47,0 w 21. dniu. Wszyscy uczestnicy przeszli szkolenie o kocim zachowaniu, dostali instrukcje reagowania na starcia, a karania kotów stanowczo im odradzono. To samo w sobie zadziałało. Feromon dołożył resztę — w tym samym 21. dniu grupa z dyfuzorem miała 21,8.

Wniosek praktyczny nie brzmi więc „wtyczka rozwiąże konflikt”, tylko: zmiana sposobu, w jaki obchodzisz się z kotami, robi większą część roboty, a feromon jest sensownym wzmocnieniem.

Jeśli nie masz kocyka z hodowli: włącz dyfuzor na dobę lub dwie przed przyjazdem kociaka, w pomieszczeniu, w którym spędzi pierwsze dni, i zostaw go na co najmniej miesiąc. Nie używaj przy tym odświeżaczy powietrza ani olejków zapachowych.

Przy kociętach ze schroniska warto jednak pamiętać o czymś, co ma mocniejsze podparcie niż jakakolwiek chemia z wtyczki. Casey i Bradshaw (2008) objęli badaniem 37 kociąt w trzech schroniskach: część dostała standardową opiekę, część dodatkowy program socjalizacji między 2. a 9. tygodniem życia. Rok po adopcji opiekunowie tych drugich zgłaszali istotnie więcej wsparcia emocjonalnego ze strony swoich kotów, a mniej z tych kotów wykazywało zachowania świadczące o lęku przed ludźmi. Kontakt z człowiekiem w pierwszych tygodniach robi więc różnicę, którą widać jeszcze po roku.

Uczciwie — czego jeszcze nie wiemy

Każde porządne podsumowanie musi pokazać, gdzie kończą się dane.

Co jest dobrze udokumentowane

  • Anatomia i wydzielanie gruczołów łojowych okolicy sutkowej u karmiącej kotki oraz okno czasowe tego wydzielania.
  • Skład chemiczny feromonu uspokajającego — to konkretne kwasy tłuszczowe, nie substancja hipotetyczna.
  • Ocieranie się kotów o siebie jako zachowanie podtrzymujące spójność grupy.
  • Wpływ wieku odsadzenia na zachowanie kota w dorosłości (Ahola i wsp. 2017, 5726 kotów).
  • Wpływ dodatkowej socjalizacji kociąt w schronisku, widoczny jeszcze rok po adopcji (Casey i Bradshaw 2008).
  • Zdolność kota do odróżniania zapachu znajomego człowieka od obcego (Miyairi i wsp. 2025).
  • Brak efektu uspokajającego zapachu opiekuna na przedmiocie u dorosłego kota (Behnke i wsp. 2021).

Czego nie wiemy

  • Nie istnieje badanie schematu „kocyk z hodowli w nowym domu” z pomiarem kortyzolu albo innego wskaźnika stresu u kociaka. Praktyka opiera się na mechanizmie i doświadczeniu hodowców, nie na pomiarze.
  • Nie wiemy, jak szybko feromony na tkaninie tracą aktywność w warunkach domowych.
  • Nie wiemy, czy kocyk i dyfuzor sumują się, czy węch kota po prostu się nasyca.
  • Nie wiemy, jak zmienia się wrażliwość na feromon matczyny wraz z wiekiem kota. Wiadomo, że dorosłe koty na jego syntetyczny odpowiednik reagują — bo to pokazało badanie DePorter — ale nie wiadomo, czy słabiej niż kocięta.
  • Nie wiemy, ile naprawdę niesie sam „wspólny zapach grupy”. Że koty ocierają się o siebie i że utrzymuje to spójność grupy — to opisane. Ale przenoszenie sygnałów zapachowych przy tej okazji Bradshaw (2016) nazywa rolą w dużej mierze niezbadaną, a przeglądy tego obszaru (Vitale Shreve i Udell 2017) opisują go raczej jako obiecujący niż rozstrzygnięty. Wyszukiwanie w bazach prac medycznych nie zwraca ani jednego badania pierwotnego, które mierzyłoby rozpoznawanie „swoich” po zapachu kolonii u kotów domowych.

Co dokładnie pokazało badanie o pamięci zapachu matki

Szenczi i współpracownicy (2022) sprawdzili, czy kocię pamięta zapach własnej matki. Kocięta z 15 miotów testowano w chwili odsadzenia w 8. tygodniu, a potem w wieku 4 i 6 miesięcy oraz po przekroczeniu roku życia. Za każdym razem miały wybór między zapachem własnej matki, zapachem obcej kotki w podobnym stanie fizjologicznym i próbką pustą.

Wynik jest ciekawszy, niż mówi skrót „kot pamięta matkę”. W wieku odsadzenia kocięta wąchały dłużej obcą kotkę. Dopiero jako dorosłe zwierzęta dłużej wąchały zapach własnej matki.

Autorzy są przy tym wyjątkowo powściągliwi: piszą wprost, że co to znaczy w kategoriach funkcjonalnych i poznawczych, nie jest jeszcze jasne, i pytają, czy to w ogóle należy nazywać rozpoznaniem — czy może raczej znanym z badań nad ludzkim węchem zjawiskiem, w którym zapachy oswojone oceniamy jako przyjemniejsze.

Zatem: kot różnicuje zapach matki po ponad roku od rozstania. To dużo. Ale „różnicuje” to nie to samo co „rozpoznaje i tęskni”, a badanie sięga roku z okładem, nie lat.

Można więc powiedzieć uczciwie: praktyka dawania kocyka z hodowli stoi na dobrze udokumentowanej chemii feromonu matczynego — wiemy, skąd się bierze, z czego się składa i kiedy jest obecny. Sama interwencja nie została zbadana bezpośrednio i dopóki tak jest, warto mówić o niej jako o dobrze uzasadnionej, a nie jako o udowodnionej.

Podsumowanie

Nieuprana rzecz z zapachem człowieka nie zmniejsza stresu dorosłego kota w nieznanym miejscu. Ubranie nie zastąpi człowieka i nie ma sensu udawać, że zastąpi.

To nie jest jednak sprzeczne z praktyką hodowlaną, bo kocyk od kociej matki działa na innej zasadzie. Karmiąca kotka wydziela feromon uspokajający — chemiczny sygnał bezpieczeństwa obecny dokładnie w tych tygodniach, w których kocię uczy się świata. Do tego dochodzi feromon F4, zostawiany przy ocieraniu: kocyk zbiera go od matki, rodzeństwa i pozostałych kotów, choć jak dokładnie kocię ten wspólny zapach odczytuje, pozostaje kwestią otwartą.

W nowym, obcym domu taki kocyk jest dla kociaka chemiczną kotwicą. Nie pierz go przez pierwsze tygodnie. Jeśli kocyka nie ma, sensownym wsparciem jest dyfuzor z syntetycznym odpowiednikiem feromonu matczynego — pamiętając, że w badaniu, które to pokazało, większą część poprawy dało samo rozsądne postępowanie z kotami.

Hodowca pakujący kociakowi kocyk od matki robi coś, co ma pokrycie w trzydziestu latach badań nad feromonami. Rodzina, która martwi się zgubionym kocykiem, ma rację: to nie sentyment, tylko chemia.

Warto tylko pamiętać, gdzie kończy się to, co zmierzono. Mechanizm jest opisany. Sam kocyk w nowym domu — jeszcze nie. Ta różnica nie odbiera praktyce sensu, ale odbiera prawo do słowa „udowodnione”.

Źródła

  1. Behnke, A.C., Vitale, K.R. & Udell, M.A.R. (2021). The effect of owner presence and scent on stress resilience in cats, Applied Animal Behaviour Science, 243, 105444doi:10.1016/j.applanim.2021.105444
  2. Pageat, P. & Gaultier, E. (2003). Current research in canine and feline pheromones, Veterinary Clinics of North America: Small Animal Practice, 33(2), 187–211doi:10.1016/S0195-5616(02)00128-6
  3. Pageat, P. (2002). Animal appeasing pheromones (US Patent 6,384,252), United States Patent and Trademark Office
  4. DePorter, T.L., Bledsoe, D.L., Beck, A. & Ollivier, E. (2019). Evaluation of the efficacy of an appeasing pheromone diffuser product vs placebo for management of feline aggression in multi-cat households: a pilot study, Journal of Feline Medicine and Surgery, 21(4), 293–305doi:10.1177/1098612X18774437
  5. Vitale, K.R. (2018). Tools for managing feline problem behaviors: Pheromone therapy, Journal of Feline Medicine and Surgery, 20(11), 1024–1032doi:10.1177/1098612X18806759
  6. Bradshaw, J.W.S. (2016). Sociality in cats: A comparative review, Journal of Veterinary Behavior, 11, 113–124doi:10.1016/j.jveb.2015.09.004
  7. Szenczi, P., Urrutia, A., Hudson, R. & Bánszegi, O. (2022). Are you my mummy? Long-term olfactory memory of mother's body odour by offspring in the domestic cat, Animal Cognition, 25(1), 21–26doi:10.1007/s10071-021-01537-w
  8. Ahola, M.K., Vapalahti, K. & Lohi, H. (2017). Early weaning increases aggression and stereotypic behaviour in cats, Scientific Reports, 7, 10412doi:10.1038/s41598-017-11173-5
  9. Miyairi, Y., Kimura, Y., Masuda, K. & Uchiyama, H. (2025). Behavioral responses of domestic cats to human odor, PLOS ONE, 20(5), e0324016doi:10.1371/journal.pone.0324016
  10. Vitale Shreve, K.R. & Udell, M.A.R. (2017). Stress, security, and scent: The influence of chemical signals on the social lives of domestic cats and implications for applied settings, Applied Animal Behaviour Science, 187, 69–76doi:10.1016/j.applanim.2016.11.011
  11. Verberne, G. & de Boer, J. (1976). Chemocommunication among domestic cats, mediated by the olfactory and vomeronasal senses. I, Zeitschrift für Tierpsychologie, 42(1), 86–109
  12. Casey, R.A. & Bradshaw, J.W.S. (2008). The effects of additional socialisation for kittens in a rescue centre on their behaviour and suitability as a pet, Applied Animal Behaviour Science, 114(1–2), 196–205doi:10.1016/j.applanim.2008.01.003
  13. Karsh, E.B. & Turner, D.C. (1988). The human-cat relationship, In: D.C. Turner & P. Bateson (eds.), The Domestic Cat: The Biology of its Behaviour, Cambridge University Press, 159–177

Częste pytania

Czy mogę zostawić kotu swoją koszulkę, kiedy wyjeżdżam?

Możesz, tylko nie licz na uspokojenie. Behnke, Vitale i Udell (2021) sprawdzili to wprost na 42 dorosłych kotach. Każdy kot przechodził przez wszystkie warunki: obecność opiekuna, samotność i samotność z nieupraną rzeczą opiekuna, którą opiekunowie sami przynosili — butem, skarpetką, koszulą nocną albo kocem. Niepokój spadał wyłącznie przy fizycznej obecności człowieka. Przy samym zapachu badacze nie znaleźli istotnej poprawy w stosunku do bycia samemu — choć sam przedmiot koty zauważały i podchodziły do niego. Co pomaga zamiast tego: ten sam karmiciel co zwykle, niezmieniona rutyna dnia i dostęp do kryjówek.

Skąd kotka wydziela feromon uspokajający?

Z gruczołów łojowych w skórze okolicy sutkowej, w okresie karmienia. Feromon pojawia się 3–4 dni po porodzie i utrzymuje się do 2–5 dni po odsadzeniu kociąt, czyli maksymalnie przez dwa do trzech miesięcy (Vitale 2018). Kocię ma z nim kontakt dokładnie wtedy, gdy ssie, śpi przy matce i uczy się świata zapachowego. Kocyk leżący w gnieździe zbiera ten sam materiał — to nie metafora, tylko obecność konkretnych związków chemicznych, głównie kwasów tłuszczowych.

Jak długo kocyk z hodowli zachowuje zapach?

Nie wiadomo i nie należy udawać, że wiadomo. Nikt nie zmierzył tempa, w jakim feromony na tkaninie tracą aktywność w warunkach domowych. Praktyka hodowców mówi o pierwszych dwóch–trzech tygodniach jako okresie, w którym zapach kolonii jest jeszcze wyraźny, ale to obserwacja, nie pomiar. Wniosek praktyczny jest za to prosty: poproś o kocyk, który leżał u matki w ostatnich dniach przed odbiorem, i nie pierz go przez pierwsze tygodnie w nowym domu.

Wzięłam kocię ze schroniska, bez kocyka. Da się to nadrobić?

Częściowo. Jeśli matka jest jeszcze w schronisku, warto poprosić o dowolny gałganek z jej legowiska. Jeśli nie — najbliższym dostępnym zamiennikiem jest dyfuzor z syntetycznym odpowiednikiem feromonu matczynego. To nie to samo co kocyk, bo kocyk niesie także zapach rodzeństwa i całej grupy, ale ma udokumentowany mechanizm działania. Osobno warto pamiętać, że dla kociąt ze schronisk mierzalną różnicę robi sama dodatkowa socjalizacja — kontakt z ludźmi w pierwszych tygodniach (Casey i Bradshaw 2008).

Do którego tygodnia kocię powinno zostać w hodowli?

Im dłużej, tym lepiej dla zachowania w dorosłości, i są na to twarde dane. Ahola, Vapalahti i Lohi (2017) przebadali ankietowo 5726 kotów z 40 ras. Odsadzenie przed 8. tygodniem podnosiło ryzyko agresji, a koty odsadzone po 14. tygodniu rzadziej wykazywały agresję wobec obcych ludzi niż koty odsadzone wcześnie i rzadziej wylizywały się w nadmiarze niż odsadzone w 12. tygodniu. To jedna z przyczyn, dla których regulaminy federacji hodowlanych wyznaczają dolną granicę wieku odbioru kociaka.