Pod jednym z moich wpisów o kocich poduszkach czytelnik zadał pytanie, które okazało się lepsze niż cały wpis: jakie są kocie odpowiedniki ludzkich włókien nerwowych, jak szybko przewodzą i czy da się kota programować dotykiem.
Odpowiedź jest zabawna, bo pytanie de facto stoi na głowie. To nie kot ma odpowiedniki ludzkich włókien. To my mamy odpowiedniki kocich — bo znaczną część tego, co dziś w neurofizjologii wiadomo o zmyśle dotyku ssaków, zmierzono najpierw właśnie na kotach. Tak to zresztą podsumowuje przegląd w „Neuron”: wiedza o budowie i fizjologii włókien czuciowych owłosionej skóry pochodzi w dużej mierze z zapisów robionych u kota i królika (Abraira i Ginty 2013).
A z tych technicznych pomiarów wynikają rzeczy zaskakująco praktyczne: gdzie kota głaskać, z jaką szybkością to robić i dlaczego dokładnie to samo pogłaskanie raz kończy się mruczeniem, a innym razem nagłym zatopieniem zębów w naszej dłoni.
Czym są włókna nerwowe i po co kotu ten cały system
Zanim przejdziemy do prędkości i centymetrów, warto uświadomić sobie, o czym właściwie mówimy. Włókna nerwowe to, najprościej rzecz ujmując, biologiczna sieć przewodów komunikacyjnych. Oplatają one całe kocie ciało i pełnią rolę nieustannych informatorów. Rejestrują wszystko, co dzieje się na styku kota ze światem zewnętrznym — czy powierzchnia jest zimna, czy nacisk jest zbyt silny, czy coś wywołuje ból, albo czy dotyk jest bezpieczny i przyjazny. To właśnie dzięki tej sieci kot potrafi w ułamku sekundy cofnąć łapę przed gorącym piecem, bezpiecznie poruszać się w ciemności i budować z nami relację poprzez czuły dotyk.
Cztery rodzaje przewodów pod skórą
Skóra kota komunikuje się z rdzeniem kręgowym i mózgiem za pośrednictwem kilku różnych rodzajów włókien nerwowych. Różnią się one grubością, obecnością naturalnej izolacji (tak zwanej osłonki mielinowej) i — co z tej izolacji bezpośrednio wynika — prędkością, z jaką przekazują sygnały. Podział, którego uczy się na każdych studiach medycznych czy biologicznych, wygląda następująco:
- A-alfa: najgrubsze włókna z mięśni i ścięgien; informują mózg o napięciu i położeniu kończyny w przestrzeni.
- A-beta: grube, solidnie otoczone osłonką izolacyjną; odpowiadają za czucie dotyku, nacisku i drgań.
- A-delta: cienkie i bardzo słabo izolowane; przekazują czucie zimna i ten pierwszy, ostry sygnał uszkodzenia (na przykład ukłucia).
- C: najcieńsze, całkowicie pozbawione osłonki izolacyjnej; odpowiadają za ból wolny i rozlany, świąd, ciepło — oraz, co jest absolutnym sednem tego tekstu, za odczuwanie powolnego, delikatnego dotyku.
Grubość włókna i obecność wspomnianej izolacji przekładają się wprost na prędkość przesyłania danych. Osłonka mielinowa działa jak ogromny przyspieszacz: dzięki niej sygnał elektryczny błyskawicznie przeskakuje wzdłuż włókna, zamiast żmudnie pełznąć po całej jego długości.
Boyd i Kalu (1979) opisali na kocie prostą zależność, z której korzysta się do dziś: prędkość przewodzenia w metrach na sekundę to średnica włókna w mikrometrach pomnożona przez pewien współczynnik. Nie jest to jeden współczynnik dla wszystkich rozmiarów — dla włókien z osłonką cieńszych niż około dwanaście mikrometrów wynosi około 4,5–4,6.
0,2–2 m/s
Szybkie włókna dotykowe pokonują tę samą drogę od kilkunastu do stu razy prędzej: w zestawieniu Abrairy i Ginty’ego (2013) podtypy włókien Aβ mieszczą się między 16 a 100 metrami na sekundę. Sygnał z kociej łapy dociera nimi do rdzenia kręgowego w kilka tysięcznych sekundy.
Co to oznacza dla nas jako opiekunów? Że kocia skóra zupełnie inaczej obsługuje różne rodzaje naszego dotyku — ale nie dlatego, że wolne głaskanie „daje czas” wolnym włóknom. Prędkość przewodzenia i to, na co dane włókno w ogóle odpowiada, to dwie niezależne rzeczy.
Uwaga na wygodny skrót myślowy
Kuszące jest wytłumaczenie, że powolne głaskanie działa, bo powolny sygnał zdąży dojść. To nieprawda: włókno C przewodzi tak samo wolno niezależnie od tego, jak szybko przesuwa się po skórze nasza dłoń.
Rzecz jest w nastrojeniu zakończeń, nie w prędkości kabla. Te włókna są maksymalnie pobudzane przez bodziec, który wolno przesuwa się po ich polu recepcyjnym — w literaturze nazywa się je wprost detektorami pieszczoty (Abraira i Ginty 2013). Krótkie poklepywanie czy energiczne pocieranie pobudza przede wszystkim szybkie włókna dotykowe. Powolne, spokojne głaskanie trafia dodatkowo w ten drugi układ.
Dlaczego rozcieranie stłuczonego kolana przynosi ulgę
Różnica w prędkości nie jest jedynie suchym faktem z podręcznika fizjologii. To ona tłumaczy, dlaczego jeden rodzaj dotyku potrafi zmienić odczuwanie innego.
Wyobraźmy sobie, co dzieje się w rdzeniu kręgowym, gdy dwa różne sygnały z tego samego miejsca na skórze docierają do niego w różnym czasie. Błyskawiczny sygnał dotykowy pędzi grubym włóknem, przybywa pierwszy i zastaje wolniejszy sygnał bólowy jeszcze w drodze.
Melzack i Wall zaproponowali w 1965 roku, że to nie przypadek, tylko mechanizm. W rdzeniu kręgowym działa system nazywany bramkowaniem (teoria bramki kontrolnej): to, czy sygnał bólowy zostanie przepuszczony dalej, zależy od równowagi między pobudzeniem grubych włókien dotykowych a cienkich włókien bólowych. Silne pobudzenie tych grubych przygłusza przekaz.
Stąd biorą się ludzkie i zwierzęce odruchy: rozcieramy miejsce, w które mocno się uderzyliśmy, i drapiemy miejsce, które uporczywie swędzi. W obu przypadkach odruchowo pobudzamy szybkie włókna dotykowe, żeby przytłumić ruch w cienkich włóknach bólowych lub świądowych. Dzięki temu prostemu mechanizmowi natychmiast przynosimy sobie ulgę.
Uczciwie o statusie tej teorii
Praca z 1965 roku była teorią sformułowaną po to, żeby wyjaśnić sprzeczność, z którą fizjologia lat sześćdziesiątych sobie nie radziła — a nie zamkniętym dowodem. Sam rdzeń pomysłu, czyli że przekaz bólowy zależy od równowagi między grubymi a cienkimi włóknami, przyjął się na dobre. Szczegóły zaproponowanego obwodu były natomiast ostro krytykowane, z klasycznym przeglądem Nathana z 1976 roku na czele, i część z nich się nie obroniła (Mendell 2014). To ważne rozróżnienie: mechanizm działa, ale historia „udowodnili go raz a dobrze” jest zbyt gładka.
Włókna, które u kota znaleziono pół wieku wcześniej niż u człowieka
Tu zaczyna się najciekawsza część i właściwa odpowiedź na pytanie, jak programować kota dotykiem.
W 1939 roku Yngve Zotterman opublikował pracę o czuciu dotyku, w której opisał u kota coś, czego nikt się nie spodziewał: włókna o prędkości przewodzenia typowej dla najcieńszych, bezosłonkowych przewodów, odpowiadające nie na ból, lecz na delikatny dotyk. Zburzyło to wygodne założenie, że te cienkie przewody zajmują się wyłącznie przekazywaniem cierpienia. Sam Zotterman przypuszczał, że odpowiadają za łaskotki — i akurat w tym się mylił.
Iggo potwierdził istnienie tych włókien w 1960 roku, a w 1977 wspólnie z Kornhuberem opisał je ilościowo. Zapisy pochodziły z nerwu odpiszczelowego, a pola recepcyjne — o średniej wielkości około czterech na trzy milimetry — leżały w owłosionej skórze nogi i stopy (nieowłosione opuszki badano osobno). Najważniejsza jest jednak cecha opisana dla całej tej klasy włókien: odpowiadają najsilniej na bodziec, który wolno przesuwa się po ich polu recepcyjnym. W przeglądzie w „Neuron” nazywa się je wprost detektorami pieszczoty (Abraira i Ginty 2013).
Nie na mocny nacisk. Nie na szybkie pocieranie. Tylko na bardzo powolne przesuwanie.
Nowozelandczyk z Edynburga
Ainsley Iggo (1924–2012) bywa brany za Szkota i nie jest to przypadek — zmarł w Edynburgu jako emerytowany profesor fizjologii weterynaryjnej w Royal (Dick) School of Veterinary Studies. Urodził się jednak w Nowej Zelandii, a do Szkocji przyjechał później: doktorat obronił w Aberdeen w 1954 roku. Jak pisze w nekrologu Towarzystwo Fizjologiczne, to właśnie on stworzył pierwszy system klasyfikacji włókien C i receptorów mechanicznych.
A co z człowiekiem? Przez kolejne dekady sądzono, że takiego powolnego układu dotyku po prostu nie mamy — i mówi to wprost streszczenie pracy Vallbo z 1993 roku: przyjmowano, że czucie dotyku u człowieka obsługują wyłącznie szybkie włókna z osłonką, w odróżnieniu od innych ssaków. W 1990 roku Nordin opisał takie jednostki w nerwie nadoczodołowym człowieka, nagrywając je cienkimi elektrodami wprowadzanymi wprost do nerwu. Znalazł jedenaście włókien bezosłonkowych, z czego osiem miało bardzo niski próg pobudzenia i odpowiadało na delikatny dotyk — a szczególnie skutecznym bodźcem okazało się powolne gładzenie. Trzy lata później Vallbo i współpracownicy pokazali, że takie włókna są częste i rozsiane w całej owłosionej skórze człowieka.
Odstęp między opisaniem tych włókien u kota a znalezieniem ich u człowieka to więc około pół wieku. Ludzki układ dotyku afektywnego — ten, o którym dziś tyle pisze się w kontekście przytulania, bliskości i więzi — jest w nauce młodszym odkryciem niż koci.
Kot nie jest tu więc pacjentem, do którego przenosimy na siłę wnioski z medycyny ludzkiej. Jest gatunkiem, na którym tę wiedzę budowano.
W 2009 roku Löken i współpracownicy dołożyli brakujący element układanki. Głaskali badanych ludzi miękkim pędzlem z różną prędkością. Te wolne włókna odpalały najmocniej przy prędkości 1–10 centymetrów na sekundę. Co więcej, dokładnie to samo tempo głaskania badani określali jako najprzyjemniejsze.
Czego w kwestii kotów nadal nie wiemy
Na kocie zmierzono, że te włókna istnieją i jak się zachowują (Iggo i Kornhuber 1977). To, że cała ta klasa włókien odpowiada najsilniej na powolny ruch, jest opisane w literaturze przeglądowej. Natomiast to, że takie pobudzenie przekłada się na odczucie przyjemności, i że optimum głaskania wypada przy 1–10 cm/s — zmierzono na człowieku, nie na kocie.
Nie znam pracy, która sprawdziłaby u kota, jaka prędkość głaskania wiąże się z rozluźnieniem, i nie znam badania wiążącego aktywność tych kocich włókien z mruczeniem, rozluźnieniem czy spadkiem tętna. Złote liczby podawane w sieci dla głaskania kota to przepisany wynik ludzki. To wciąż otwarte pole.
Wiemy więc, że kot ma sprawny układ odbierający powolny, delikatny dotyk. Z ludzkich badań przenosimy rozsądne — ale wciąż tylko — założenie, że układ ten wiąże się u niego z uczuciem relaksu i przyjemności.
To, że coś zmierzono u człowieka, nie znaczy, że zmierzono to u kota. Znaczy tylko, że mamy dobry powód, by tak przypuszczać.
Gdzie kot naprawdę lubi być dotykany
Na szczęście na pytanie, gdzie i jak głaskać, mamy rzetelną odpowiedź z zupełnie innej strony — od badaczy, którzy nie kłuli kocich nerwów, tylko skrupulatnie liczyli i notowali zachowanie.
Ellis i współpracownicy (2015) zrobili rzecz prostą: głaskali koty w różnych okolicach ciała i punktowali reakcje negatywne. Sprawdzili też, czy znaczenie ma to, kto głaszcze i w jakiej kolejności. Wyniki:
- Okolica ogona i jego nasady wypadła najgorzej, z wyraźnie najwyższymi wynikami negatywnymi — i to niezależnie od tego, czy kota głaskał opiekun, czy obcy.
- Pozostałe okolice — w tym skroniowa, pod brodą, boki i kark — dały wyniki niskie i zbliżone do siebie. Z samego badania Ellis nie wynika więc ranking „najprzyjemniejszych” miejsc; wynika, gdzie kot protestuje najczęściej. Z mojego doświadczenia boki, brzuch i kark są przy tym mocno osobnicze: część kotów to akceptuje, część nie znosi — ale to obserwacja hodowlana, nie wynik z tabeli.
- Kolejność dotykanych miejsc nie miała znaczenia. Mówiąc krótko: nie da się kota rozgrzać głaskaniem po policzkach, żeby za chwilę zaakceptował głaskanie po brzuchu.
Skąd zatem powszechna rada, żeby trzymać się policzków i brody? Z innego badania. Soennichsen i Chamove (2002) notowali również reakcje pozytywne. Porównali cztery okolice — skroniową, okolicę pyszczka, okolicę ogona i miejsce bez gruczołów — przy głaskaniu przez własnych opiekunów. Okolica skroniowa, czyli pas między okiem a uchem, dała najwięcej reakcji pozytywnych i najmniej negatywnych, okolica ogona dokładnie odwrotnie, a dwie pozostałe wypadły pośrodku. Trzeba tylko wiedzieć, że było to badanie na dziewięciu kotach, czyli kilkadziesiąt razy mniejsze niż to Ellis. Na podobne miejsca wskazują wytyczne AAFP i ISFM z 2022 roku: preferowana jest głowa i szyja, zwłaszcza okolice gruczołów zapachowych, a reakcje negatywne pojawiają się przy dotykaniu okolicy tuż przed nasadą ogona oraz brzucha.
Ciekawostka z badania Ellis, dla niektórych dość bolesna: koty reagowały bardziej negatywnie na głaskanie przez własnego opiekuna niż przez osobę obcą. Autorzy nie rozstrzygają dlaczego i sami wskazują relację opiekun–kot jako wymagającą dalszych badań. Prawdopodobne wyjaśnienie jest takie, że przy obcej osobie kot bardziej się hamuje, podczas gdy we własnym domu swobodniej komunikuje granice — na przykład odpychając rękę zębami.
Nowszy wynik z tego samego nurtu badań dokłada do tego niewygodny szczegół. Finka i współpracownicy (2022) przyjrzeli się stylom głaskania 119 osób i sprawdzili, co je przewiduje. Wyszło paradoksalnie: im dłuższe czyjeś doświadczenie z kotami i im wyżej ktoś oceniał własną wiedzę o kocim zachowaniu, tym częściej jego styl odbiegał od tego, co koty preferują — podobnie działał wiek i wysoka neurotyczność. Samo obycie z kotami nie gwarantuje więc, że głaszczemy tak, jak kot by sobie życzył.
Wniosek: to, że kot z nami mieszka i nam ufa, nie jest automatyczną przepustką do dotykania go w każdym możliwym miejscu bez ostrzeżenia.
Dlaczego zatem kot nagle gryzie w trakcie głaskania
Najczęściej dlatego, że głaskanie — nawet to początkowo przyjemne — przestało być komfortowe, a dłoń dotarła do miejsc zakazanych dla danego osobnika (na przykład wzdłuż całego grzbietu aż po ogon).
Oczywiście od tej reguły są urocze wyjątki. Wielu z nas zna widok kota, który uwielbia specyficzne poklepywanie tuż u nasady ogona, unosi go wtedy wysoko i komicznie drepcze w miejscu. To jednak preferencje wybitnie osobnicze i przy obcych kotach lepiej nie zakładać z góry, że to polubią.
Zazwyczaj, gdy kot ma już dość, sygnały ostrzegawcze pojawiają się znacznie wcześniej niż ugryzienie, ale dla niewprawnego oka są po prostu za ciche. Zanim pojawią się zęby lub pazury, kot zazwyczaj:
- Nagle zastyga w bezruchu.
- Ucina mruczenie.
- Kładzie lub obraca uszy lekko na boki.
- Zaczyna mu nerwowo drgać skóra na grzbiecie, jakby odganiał muchę.
- Zaczyna uderzać końcówką ogona o podłoże.
Gdy widzisz te sygnały — po prostu natychmiast, bez gwałtownych ruchów, zabierz rękę i daj kotu odejść.
Ważne zastrzeżenie medyczne
Nagła, nowa nietolerancja dotyku u kota, który wcześniej to uwielbiał, może być jednym z pierwszych sygnałów rozwijającej się choroby. Bardzo często ma to związek z bólem lub zwyrodnieniem stawów, szczególnie w okolicach kręgosłupa i zadu. Jeśli taka zmiana w zachowaniu się utrzymuje, pierwszym krokiem zawsze powinna być wizyta u lekarza weterynarii. Zanim zaczniemy szukać przyczyn w psychice, trzeba wykluczyć cierpienie fizyczne — a zresztą każdy mądry behawiorysta i tak odeśle nas najpierw na badania.
Proste zasady, które zadziałały na stu kotach
W 2021 roku Haywood wraz z zespołem sprawdziła, czy da się nauczyć właściwego głaskania samych ludzi. Wzięto sto kotów ze schroniska Battersea w Londynie i sto dwadzieścia obcych dla nich osób.
Schemat był prosty i to jego szczegół decyduje o sile wyniku: ci sami ludzie wchodzili do kotów dwa razy — przed szkoleniem i po nim. Interakcje nagrywano (łącznie 535 obserwacji, sesje po pięć minut), a potem oceniano zarówno zachowanie kota, jak i to, na ile człowiek trzymał się dobrych praktyk.
Instrukcja mieściła się w trzech punktach:
- Wybór i kontrola: wyciągnij rękę i czekaj. Pozwól kotu samemu podejść, obwąchać i otrzeć się o dłoń. Nie narzucaj się. Zostaw mu otwartą drogę ucieczki.
- Uwaga: skup się na kocie, obserwuj jego język ciała, uszy i ogon.
- Dotyk: ogranicz go przede wszystkim do okolicy skroniowej.
Efekt po szkoleniu był wyraźny: koty częściej zachowywały się przyjaźnie — ocierały się, mruczały, eksplorowały z podniesionym ogonem — a rzadziej reagowały agresją wobec człowieka oraz zachowaniami świadczącymi o konflikcie i napięciu.
Co zrobić z kocimi łapami
Skoro temat zaczął się od pytania o poduszki na łapach, to niech się na nich skończy.
Ferrington (1985) badał włókna unerwiające skórę kociej opuszki. Wykazał, że wolno adaptujące się receptory w opuszce odpowiadają nie tyle na sam nacisk, ile na odkształcenie zakończeń nerwowych, a spośród drgań są najczulsze na te o częstotliwości 5–10 Hz.
Czego ta liczba nie mówi
To wynik dla jednej klasy receptorów — tych wolno adaptujących się, i tylko nimi ta praca się zajmowała. „Opuszka czuje najlepiej 5–10 Hz” byłoby więc skrótem zbyt daleko idącym: tak reaguje ta konkretna, dobrze opisana grupa włókien, a nie cała opuszka.
Opuszka jest zatem czułym czujnikiem odkształceń i drgań podłoża, a nie tylko miernikiem tego, z jakim naciskiem kot stoi na ziemi. Niechęć kota do tego, by ktoś obcy trzymał go za łapki, nie jest więc fochem: łapa to jednocześnie narzędzie pomiarowe i to, czym kot ucieka albo się broni. Tego akurat nikt nie sprawdzał eksperymentalnie — to wniosek z fizjologii, nie wynik badania. Kotom, którym z przyczyn medycznych trzeba regularnie skracać pazury, dotyk łapy oswaja się tygodniami: cierpliwie, z nagrodą (na przykład pastą na macie do zlizywania) i zawsze za zgodą kota, a nie siłą w biegu.
Podsumowanie
Kocia neurofizjologia dotyku, choć świetnie zmierzona, opiera się w większości na badaniach z lat 1939–1985. Nie mamy twardych kocich danych o prędkości głaskania, która sprawia kotom przyjemność — ale wiemy, co robić z własnymi rękami.
Głaszczemy w miarę powoli, blisko kociej głowy: policzki, okolica uszu, podbródek. Z dużą ostrożnością podchodzimy do ogona i brzucha. A co najważniejsze — zawsze zostawiamy zwierzęciu wolny wybór, inicjatywę i drogę odwrotu. To prosta instrukcja obsługi, która potrafi zdziałać cuda nawet przy kotach uznawanych za agresywne.
Źródła
- Zotterman, Y. (1939). Touch, pain and tickling: an electro-physiological investigation on cutaneous sensory nerves, The Journal of Physiology, 95(1), 1–28doi:10.1113/jphysiol.1939.sp003707
- Iggo, A. (1960). Cutaneous mechanoreceptors with afferent C fibres, The Journal of Physiology, 152(2), 337–353doi:10.1113/jphysiol.1960.sp006491
- Iggo, A. & Kornhuber, H.H. (1977). A quantitative study of C-mechanoreceptors in hairy skin of the cat, The Journal of Physiology, 271(2), 549–565doi:10.1113/jphysiol.1977.sp012014
- Boyd, I.A. & Kalu, K.U. (1979). Scaling factor relating conduction velocity and diameter for myelinated afferent nerve fibres in the cat hind limb, The Journal of Physiology, 289, 277–297doi:10.1113/jphysiol.1979.sp012737
- Melzack, R. & Wall, P.D. (1965). Pain mechanisms: a new theory, Science, 150(3699), 971–979doi:10.1126/science.150.3699.971
- Mendell, L.M. (2014). Constructing and deconstructing the gate theory of pain, Pain, 155(2), 210–216doi:10.1016/j.pain.2013.12.010
- Nordin, M. (1990). Low-threshold mechanoreceptive and nociceptive units with unmyelinated (C) fibres in the human supraorbital nerve, The Journal of Physiology, 426, 229–240doi:10.1113/jphysiol.1990.sp018135
- Vallbo, Å.B., Olausson, H., Wessberg, J. & Norrsell, U. (1993). A system of unmyelinated afferents for innocuous mechanoreception in the human skin, Brain Research, 628(1–2), 301–304doi:10.1016/0006-8993(93)90968-S
- Löken, L.S., Wessberg, J., Morrison, I., McGlone, F. & Olausson, H. (2009). Coding of pleasant touch by unmyelinated afferents in humans, Nature Neuroscience, 12(5), 547–548doi:10.1038/nn.2312
- Abraira, V.E. & Ginty, D.D. (2013). The sensory neurons of touch, Neuron, 79, 618–639doi:10.1016/j.neuron.2013.07.051
- Soennichsen, S. & Chamove, A.S. (2002). Responses of cats to petting by humans, Anthrozoös, 15(3), 258–265doi:10.2752/089279302786992577
- Ellis, S.L.H., Thompson, H., Guijarro, C. & Zulch, H.E. (2015). The influence of body region, handler familiarity and order of region handled on the domestic cat's response to being stroked, Applied Animal Behaviour Science, 173, 60–67doi:10.1016/j.applanim.2014.11.002
- Haywood, C., Ripari, L., Puzzo, J., Foreman-Worsley, R. & Finka, L.R. (2021). Providing humans with practical, best practice handling guidelines during human-cat interactions increases cats' affiliative behaviour and reduces aggression and signs of conflict, Frontiers in Veterinary Science, 8, 714143doi:10.3389/fvets.2021.714143
- Finka, L.R., Ripari, L., Quinlan, L., Haywood, C., Puzzo, J., Jordan, A., Tsui, J., Foreman-Worsley, R., Dixon, L. & Brennan, M.L. (2022). Investigation of humans individual differences as predictors of their animal interaction styles, focused on the domestic cat, Scientific Reports, 12(1), 12128doi:10.1038/s41598-022-15194-7
- Rodan, I., Dowgray, N., Carney, H.C., Carozza, E. et al. (2022). 2022 AAFP/ISFM Cat Friendly Veterinary Interaction Guidelines: approach and handling techniques, Journal of Feline Medicine and Surgery, 24(11), 1093–1132doi:10.1177/1098612X221128760
- Ferrington, D.G. (1985). Functional properties of slowly adapting mechanoreceptors in cat footpad skin, Somatosensory Research, 2(3), 249–261doi:10.3109/07367228509144567
Częste pytania
Gdzie kot najbardziej lubi być głaskany?
Najbezpieczniejsza jest okolica skroniowa, czyli pas od kącika oka przez policzek do nasady ucha, oraz okolica pod brodą. Trzeba jednak rozdzielić dwie rzeczy. Duże badanie Ellis i współpracowników (2015) mierzyło reakcje negatywne i pokazało, że najwięcej wywołuje ich okolica ogona i jego nasady — pozostałe miejsca wypadły podobnie nisko. To, że okolica skroniowa daje więcej reakcji pozytywnych, wykazano w starszej i znacznie mniejszej pracy na dziewięciu kotach (Soennichsen i Chamove 2002). Wytyczne AAFP i ISFM z 2022 roku wskazują głowę i szyję jako miejsca preferowane, a okolicę przedogonową i brzuch jako te, przy których koty reagują negatywnie.
Dlaczego kot nagle gryzie w trakcie głaskania?
Najczęściej dlatego, że dotyk, który zaczął się jako przyjemny, przestał taki być, a dłoń dotarła do miejsc, których dany kot nie akceptuje. Sygnały ostrzegawcze zwykle idą wcześniej i są po prostu za ciche: kot zastyga, ucina mruczenie, obraca uszy na boki, drga skórą na grzbiecie albo zaczyna uderzać końcówką ogona o podłoże. Pomaga skrócenie sesji, trzymanie się okolicy skroniowej i zostawienie kotu drogi odejścia. Osobna sprawa: nagła nietolerancja dotyku u kota, który wcześniej go lubił, bywa sygnałem bólu — wtedy pierwszym krokiem jest wizyta u lekarza weterynarii, nie u behawiorysty.
Czy kot odczuwa głaskanie jako przyjemność?
Wszystko na to wskazuje, ale trzeba oddzielić to, co zmierzono na kocie, od tego, co zmierzono na człowieku. Na kocie zmierzono istnienie włókien reagujących na delikatny dotyk i ich właściwości (Iggo i Kornhuber 1977); to, że ta klasa włókien odpowiada najmocniej na bodziec przesuwający się wolno po skórze, opisuje przegląd Abrairy i Ginty’ego (2013). Że pobudzenie takich włókien wiąże się z odczuciem przyjemności, wykazano u ludzi: badani oceniali głaskanie jako najprzyjemniejsze przy prędkości 1–10 cm/s i wtedy właśnie te włókna odpalały najmocniej (Löken i wsp. 2009). U kota odpowiednika tego pomiaru nie znam. Mamy więc solidną anatomię i fizjologię, a wniosek o przyjemności jest rozsądnym przeniesieniem z człowieka.
Jak szybko kot czuje dotyk?
Zależy, o który dotyk chodzi. Szybkie włókna dotykowe z grubą osłonką przewodzą kilkadziesiąt metrów na sekundę — w zestawieniu Abrairy i Ginty’ego (2013) poszczególne podtypy mieszczą się między kilkunastoma a stoma metrami na sekundę. Najcieńsze włókna bezosłonkowe przewodzą 0,2–2 metry na sekundę, czyli od kilkunastu do stu razy wolniej. Prędkość zależy przy tym wprost od średnicy włókna: dla włókien z osłonką cieńszych niż około dwanaście mikrometrów mnoży się ją przez współczynnik rzędu 4,5–4,6 — zależność opisali u kota Boyd i Kalu w 1979 roku.
Czy koty wolą być głaskane przez opiekuna czy przez obcą osobę?
Wynik jest odwrotny do intuicji: w badaniu Ellis i współpracowników (2015) koty reagowały bardziej negatywnie na głaskanie przez własnego opiekuna niż przez osobę obcą. Autorzy nie rozstrzygają dlaczego i wskazują tę relację jako wymagającą dalszych badań. Prawdopodobne wyjaśnienie jest takie, że przy obcym kot bardziej się hamuje, a we własnym domu swobodniej komunikuje granice. Warto dołożyć do tego nowszy wynik z tego samego nurtu: im dłuższe czyjeś doświadczenie z kotami i im wyżej ktoś ocenia własną wiedzę o kocim zachowaniu, tym częściej jego styl głaskania odbiega od tego, co koty preferują (Finka i wsp. 2022).



