Kocięta mają trzy tygodnie, a kotka zaczyna się przeciągać, wołać i uciekać z gniazda. Pierwsza myśl bywa taka, że coś się z nią dzieje. Druga, że to niemożliwe, bo przecież karmi.

Otóż możliwe, i wcale nie tak rzadkie. Tylko że przez lata nikt tego nie policzył — zjawisko funkcjonowało jako obserwacja hodowców, powtarzana na forach i w rozmowach, ale nieobecna w liczbach.

Dlaczego to w ogóle zaskakuje

U większości ssaków laktacja hamuje płodność. To z reguły mechanizm oszczędnościowy: samica, która karmi, na ogół nie wchodzi jednocześnie w kolejną ciążę, bo organizm mógłby nie udźwignąć obu naraz. Badania z lat osiemdziesiątych wskazywały, że u kotki działa to tak samo — karmienie może hamować dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych oraz wydzielanie hormonów jajnika i przysadki (Schmidt i wsp. 1983, za: Furthner 2023).

Powrót do rui po porodzie opisywano w przedziale od tygodnia do dwudziestu ośmiu tygodni, ze średnią około ośmiu tygodni. To mniej więcej dwa–trzy tygodnie po odsadzeniu, czyli dokładnie tak, jak podpowiada logika: kocięta przestają ssać, hamulec puszcza, kotka wraca do cyklu.

Warto przy okazji przypomnieć, jak w ogóle działa cykl kotki, bo to tłumaczy resztę. Kotka jest sezonowo wielorujowa — w sezonie przechodzi kolejne cykle jeden po drugim, poza sezonem zwykle nie ma rui. Sezon wyznacza długość dnia, dlatego kotka jest zwierzęciem dnia długiego: rusza, gdy dnia przybywa. Czternaście godzin ciągłego sztucznego światła potrafi utrzymać cykliczność przez cały rok. I rzecz trzecia, kluczowa dla hodowcy: kotka jest owulatorką indukowaną, czyli jajeczkuje zasadniczo w odpowiedzi na krycie, zwykle kilkukrotne (Johnson 2022).

Pierwsze badanie, które to policzyło

LOOF, oficjalna francuska księga rodowodowa kotów, rozesłał ankietę do 14 768 zarejestrowanych hodowców z pytaniami o trzy ostatnie mioty. Link do ankiety otworzyło 937 osób, odpowiedzi udzieliło 108 hodowców, co dało dane o 238 miotach z 23 ras. Po odrzuceniu odpowiedzi niekompletnych i wydzieleniu kolejnych miotów tych samych kotek (analizowanych osobno) do analizy głównej weszło 195 niezależnych porodów (Furthner 2023).

49%

kotek weszło w ruję w trakcie karmienia miotu (96 ze 195)

Jeszcze ciekawsze jest to, co pokazuje rozkład czasu. Kotki, u których wystąpiła ruja laktacyjna, wchodziły w nią średnio 40 dni po porodzie, przy rozrzucie od 2 do 86 dni. Kotki, u których nie wystąpiła, wracały do rui średnio dopiero po 122 dniach. To nie jest przesunięcie o kilka dni — to dwie zupełnie różne sytuacje.

Warto zauważyć

Cztery kotki weszły w ruję w pierwszym tygodniu. Dwanaście zrobiło to w ciągu dwóch tygodni od porodu, a dwadzieścia w ciągu trzech. Czyli w momencie, w którym kocięta nie otwierają jeszcze oczu albo dopiero je otworzyły i są całkowicie zależne od mleka matki.

Policz dietę dla swojego kota — Kalkulator BARFOtwórz kalkulator

Co to oznaczało dla kociąt

W 37 z 96 przypadków, czyli 38%, hodowcy powiązali ruję z czymś, co działo się w miocie.

Najczęściej — w dwudziestu przypadkach — była to utrata zainteresowania miotem. W trzynastu mniej mleka. W trzech mleko zwarzone (czyli o zmienionej, grudkowatej konsystencji przypominającej zepsute mleko), w dwóch zmieniona jakość mleka.

Po stronie kociąt: biegunka w dziewięciu miotach, spadek masy w sześciu, wymioty w czterech, nudności w dwóch — i śmierć kociąt w czterech. W dwóch miotach trzeba było przejść na butelkę, w czterech odsadzić wcześniej, niż planowano. W jednym hodowca uznał, że ucierpiała socjalizacja, bo matka wcześnie przestała być z kociętami.

Jeden z opisów w ankiecie jest wart przytoczenia, bo mówi więcej niż tabela: hodowca napisał, że nie zrozumiał w porę, iż zmiana zachowania matki może zaszkodzić kociętom — i to opóźnienie skończyło się ich śmiercią.

Czego z tych liczb wyczytać nie można

To badanie ankietowe i trzeba je czytać jak ankietę. Odpowiedziało 11,5% osób, które otworzyły link. Dobór próby był wygodny, nie losowy — a w samej pracy pada wprost zastrzeżenie, że liczba 49% może być zawyżona, bo hodowcy, którzy rui laktacyjnej nigdy nie widzieli, mieli mniejszy powód, żeby wypełniać ankietę na jej temat.

Związki z objawami u kociąt są postrzegane przez hodowców, nie zmierzone. Biegunka w miocie i ruja u matki mogły wystąpić równocześnie przypadkiem. Furthner zaznacza to osobno: opisane następstwa mogą być zbieżnością, a nie skutkiem.

Część hodowców inaczej liczyła samą ruję — jedni uznawali za laktacyjną tę występującą w okolicy odsadzania, inni nie. Różna jest też umiejętność rozpoznania rui.

Co z tego zostaje mocnego? Że zjawisko istnieje, jest częste i po raz pierwszy zostało opisane liczbowo. Ile dokładnie wynosi jego częstość i czy naprawdę szkodzi kociętom — na to potrzeba badania, w którym ktoś mierzy, a nie pyta.

Kiedy ryzyko rośnie

Dwie rzeczy wyszły istotnie.

Mały miot. Spośród 32 miotów jedno- i dwukociętnych ruja laktacyjna wystąpiła w 23, czyli w siedmiu na dziesięć. Przy miotach trzy- i więcejkociętnych wystąpiła w 74 na 162, czyli w niespełna połowie. Różnica jest istotna statystycznie.

Poród między lutym a kwietniem. To początek sezonu rozrodczego we Francji, moment, w którym dnia wyraźnie przybywa. Tu kryje się rzecz, którą łatwo przeoczyć: kotka, która rodzi w marcu, została pokryta dwa miesiące wcześniej, czyli poza sezonem. Furthner nie odradza kryć pozasezonowych — zaznacza tylko, że warto wiedzieć, iż mogą się wiązać z wcześniejszym powrotem rui w trakcie karmienia.

A co nie miało znaczenia? Ani wiek kotki, ani rasa. Sprawdzono siedem ras reprezentowanych przez co najmniej dziesięć kotek — bengalskie, brytyjskie, maine coony, norweskie, ragdolle, birmańskie i syberyjskie — i istotnych różnic nie było.

Za to widać skłonność osobniczą. Wśród dwudziestu kotek, o których zebrano dane z kilku kolejnych miotów, siedem nie weszło w ruję laktacyjną ani razu. Siedem innych wchodziło w nią przy każdej laktacji, mimo normalnej wielkości miotów i niezależnie od pory roku. A wszystkie cztery, którym w tym czasie urodził się mały miot, weszły w ruję laktacyjną.

Skąd to się bierze — hipoteza, nie odpowiedź

Najprostsze wyjaśnienie, które nasuwa się przy małych miotach, brzmi: mniej kociąt to mniej ssania, a mniej ssania to słabszy hamulec.

Brzmi sensownie i ma oparcie w innym gatunku. U świń zbadano to dokładnie, bo od powrotu do rui zależy tam kalendarz produkcji. Kiedy prosiętom odbierano dostęp do matki na dziesięć godzin dziennie, od 51 do 64% loch wracało do rui jeszcze w trakcie laktacji (Soede i wsp. 2012, za: Furthner 2023).

Tyle że u kotki tego nie sprawdzono. To hipoteza, którą Furthner wskazuje jako kierunek dla przyszłych badań — a nie potwierdzony mechanizm.

Co z tym robić w praktyce

Zalecenia z tej pracy są zaskakująco proste i żadne z nich nie wymaga specjalistycznego sprzętu — wystarczy zwykła waga kuchenna.

Po pierwsze: zauważyć. Jeśli kotka trzy tygodnie po porodzie zaczyna się zachowywać rujowo, to nie jest kaprys ani dziwactwo — to sygnał, żeby przyjrzeć się miotowi.

Po drugie: obejrzeć mleko. Zwarzone albo wyraźnie zmienione mleko hodowcy opisali w tym badaniu w pięciu miotach.

Po trzecie, i to jest rzecz najważniejsza: ważyć kocięta. Dzienny przyrost masy pozwala wychwycić zagrożone mioty i uchodzi za dobry wskaźnik spadku ilości albo jakości mleka — to liczba, a nie wrażenie. To narzędzie, które kosztuje minutę dziennie.

Jeśli problem zostanie wychwycony wcześnie, można rozważyć dokarmianie preparatem mlekozastępczym dla kociąt, a przy odpowiednio starszym miocie — wcześniejsze odsadzenie. Przy zwarzonym mleku albo przy biegunce i wymiotach u kociąt sprawa przestaje być hodowlana i staje się weterynaryjna: to moment na lecznicę, nie na domowe próby.

A zapobieganie?

Tu wchodzimy na teren, gdzie decyzja należy do lekarza weterynarii, więc podam tylko to, co pokazują dane.

Furthner wskazuje, że u kotek, które wchodzą w ruję laktacyjną systematycznie, przy małych miotach albo przy porodach od lutego do kwietnia, można rozważyć środki antykoncepcyjne. Wcześniejsze badanie tego samego zespołu zebrało dane z terenu od hodowców francuskich — 140 kotów rasowych z 38 hodowli, w tym 83 kotki (Furthner i wsp. 2020). Nie dotyczyło ono kotek karmiących.

Implant melatoninowy 18 mg: u 33 z 42 kotek zahamował ruję średnio na 86 dni, przy ogromnym rozrzucie od 21 do 277 dni, ze szczytem powrotu rui w marcu. Dwanaście z tych kotek urodziło potem miot. Hodowcy nie zgłosili działań niepożądanych. Melatonina działa tu zgodnie z fizjologią — to ona jest wewnętrznym sygnałem krótkiego dnia, który u kotki wygasza cykliczność (Kutzler 2015).

Implant z desloreliną 4,7 mg (w pracy o rui laktacyjnej nie jest omawiany jako opcja dla karmiących kotek): u 26 z 41 kotek zahamował ruję średnio na 16 miesięcy, od 8 do 38. Ale tu zanotowano działania niepożądane: u dwóch kotek ruja przetrwała i trzeba było usunąć implant, u dwóch pojawiła się laktacja, u jednej włókniakogruczolakowatość, jedna została wysterylizowana z powodu torbielowatego rozrostu endometrium.

Czego przy tym nie wiadomo

Wpływu melatoniny podanej karmiącej kotce na mleko i na kocięta nikt nie opisał. Furthner nazywa ten kierunek obiecującym i wymienia argumenty za — melatonina naturalnie przechodzi do mleka (to dane od ludzi), u owiec implant poprawiał jego jakość, a bardzo wysokie dawki podawane ciężarnym owcom i gryzoniom nie wywoływały toksyczności — ale zastrzega, że bezpieczeństwo w czasie laktacji wymaga zbadania.

Innymi słowy: to jest kierunek, nie gotowa procedura. Rozmowa o niej należy do lekarza weterynarii, który zna konkretną kotkę.

Trzy liczby, które warto zapamiętać

40 wobec 122. Tyle średnio dni po porodzie wracała ruja u kotek z rują laktacyjną i u pozostałych. To nie subtelna różnica, tylko dwa różne scenariusze.

Jedno lub dwoje. Przy takim miocie ryzyko wystąpienia rui w trakcie karmienia rośnie najwyraźniej — i akurat ten miot najłatwiej przeoczyć, bo mały miot uchodzi za łatwiejszy.

Codziennie. Tyle razy warto ważyć kocięta w pierwszych tygodniach. To jedyne narzędzie z tej listy, które działa niezależnie od tego, czy ruja w ogóle wystąpi.

Źródła

  1. Furthner, E. (2023). Prevalence of lactational oestrus in cats and consequences for kittens, Journal of Feline Medicine and Surgery, 25(1), 1098612X221141817doi:10.1177/1098612X221141817
  2. Johnson, A.K. (2022). Normal feline reproduction: The queen, Journal of Feline Medicine and Surgery, 24(3), 204–211doi:10.1177/1098612X221079706
  3. Furthner, E., Roos, J., Niewiadomska, Z., Maenhoudt, C. & Fontbonne, A. (2020). Contraceptive implants used by cat breeders in France: a study of 140 purebred cats, Journal of Feline Medicine and Surgery, 22(10), 984–992doi:10.1177/1098612X19901023
  4. Kutzler, M.A. (2015). Alternative methods for feline fertility control: Use of melatonin to suppress reproduction, Journal of Feline Medicine and Surgery, 17(9), 753–757doi:10.1177/1098612X15594988
  5. Schmidt, P.M., Chakraborty, P.K. & Wildt, D.E. (1983). Ovarian activity, circulating hormones and sexual behavior in the cat. II. Relationships during pregnancy, parturition, lactation and the postpartum estrus, Biology of Reproduction, 28(3), 657–671doi:10.1095/biolreprod28.3.657
  6. Soede, N.M., Laurenssen, B., Abrahamse-Berkeveld, M. et al. (2012). Timing of lactational oestrus in intermittent suckling regimes: consequences for sow fertility, Animal Reproduction Science, 130, 74–81doi:10.1016/j.anireprosci.2011.12.015

Częste pytania

Czy kotka może wejść w ruję, kiedy karmi kocięta?

Tak, i nie jest to rzadkie. W pierwszym badaniu, które to policzyło (Furthner 2023), 96 ze 195 kotek, czyli 49%, weszło w ruję w trakcie karmienia. Kotki te wchodziły w ruję średnio 40 dni po porodzie, przy rozrzucie od 2 do 86 dni. Badanie było ankietowe i w samej pracy pada zastrzeżenie, że odsetek może być zawyżony, ale samo zjawisko jest dobrze udokumentowane.

Czy ruja w trakcie karmienia szkodzi kociętom?

Może. W 37 z 96 przypadków (38%) hodowcy powiązali ruję z problemami w miocie — najczęściej z utratą zainteresowania matki kociętami i mniejszą ilością mleka, a po stronie kociąt z biegunką, spadkiem masy i wymiotami. W czterech miotach hodowcy powiązali z nią śmierć kociąt. Trzeba jednak pamiętać, że to związki zauważone przez hodowców, a nie zmierzone — część z nich mogła być zbieżnością w czasie.

Które kotki są najbardziej narażone na ruję laktacyjną?

Te z małym miotem i te, które rodzą od lutego do kwietnia. Przy miotach jedno- i dwukociętnych ruja laktacyjna wystąpiła w 23 z 32 przypadków, czyli w siedmiu na dziesięć, a przy większych miotach w niespełna połowie. Widać też skłonność osobniczą: część kotek wchodziła w ruję przy każdej laktacji, niezależnie od wielkości miotu i pory roku. Wiek kotki i rasa nie miały znaczenia.

Co robić, gdy karmiąca kotka wchodzi w ruję?

Przyjrzeć się miotowi, obejrzeć mleko i codziennie ważyć kocięta. Dzienny przyrost masy pozwala wychwycić zagrożony miot. Jeśli problem zostanie wychwycony wcześnie, można rozważyć dokarmianie preparatem mlekozastępczym, a przy starszym miocie — wcześniejsze odsadzenie. Przy zwarzonym mleku albo przy biegunce i wymiotach u kociąt trzeba jechać do lekarza weterynarii.

Czy można zapobiec rui laktacyjnej?

Furthner (2023) wskazuje, że u kotek, które wchodzą w ruję laktacyjną systematycznie, rodzą małe mioty albo rodzą od lutego do kwietnia, można rozważyć antykoncepcję, na przykład implant melatoninowy. Wpływu melatoniny podanej karmiącej kotce na mleko i na kocięta nikt jednak nie opisał, więc to kierunek, a nie gotowa procedura. Decyzja należy do lekarza weterynarii, który zna konkretną kotkę.